Straciliśmy dwa punkty, remisując 1:1 z Olimpią Olsztynek, ale niewiele zabrakło żebyśmy zaliczyli prawdziwą wtopę. Do wyrównania w 95. min doprowadził Bartosz Giełażyn.
W spotkaniu z Olimpią sprawy skomplikowały się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Z jedenastki wyselekcjonowanej przez trenera Przemysława Kołłątaja wypadli Paweł Drażba i Marcin Fiedorowicz, których dotknęło zatrucie żołądkowe. Ten pierwszy ostatecznie pojawił się na boisku, ale dopiero na ostatni kwadrans, gdy trzeba było odrabiać straty.
Nasz zespół miał wszystkie argumenty, by rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść. Wszystkie, poza skutecznością, bo mimo przewagi optycznej niemal przez całe spotkanie długo nie potrafiliśmy skierować piłki do siatki. Już w 1. min Arkadiusz Mroczkowski po rzucie rożnym minął się z piłką, a Kacper Sylwisty nie wykorzystał sytuacji, w której nieoczekiwanie się znalazł. Chwilę później Krystian Krzyś trafił w słupek z dystansu.
Nasze ataki napędzał przed przerwą Nazar Malinovskiy, zasypując pole karne rywali dośrodkowaniami. Po jednym z nich Bartek Giełażyn z bliska trafił w bramkarza, a w innej sytuacji po kiksie obrońcy piłka odbiła się od poprzeczki. Już do przerwy remis był niedosytem. W drugiej części nasz napór trwał i szybko mieliśmy kontrowersję. Obrońca Olimpii pod własną bramką nie trafił w piłkę, a ta obiła się od ziemi, a następnie od jego ręki, ale arbiter nie widział przekroczenia przepisów. Później z dystansu strzelał Nazar Malinovskiy, ale dobrze interweniował bramkarz rywali.
Olimpia zaczęła groźniej atakować po godzinie. Rywale wywalczyli rzut rożny, a po nim gola strzelił głową obrońca Mark Usovich. Zawodnik gospodarzy zderzył się w tej sytuacji z Arkadiuszem Mroczkowskim i opuścił boisko z podejrzeniem złamania szczęki, a Arek mimo rozcięcia skóry i zakrwawienia dokończył spotkanie.
Chwilę po stracie gola powinno być 1:1, bo znów mieliśmy okazję bramkową. Bartek Giełażyn z bliska tym razem trafił jednak z słupek, potem piłka odbiła się od nogi zawodnika Olimpii i ponownie od słupka. Ataki naszego zespołu jeszcze podkręcił Paweł Drażba, ale gospodarze bronili się całą jedenastką i skutecznie wybijali piłkę. W 93. min Olimpia mogła zamknąć mecz po kontrze, ale Dominik Kąkolewski w sytuacji sam na sam zatrzymał zawodnika rywali. W odpowiedzi nasz zespół jeszcze raz zagrał piłkę w pole karne, a do remisu doprowadził Bartosz Giełażyn.
Wiedzieliśmy, że czekają nas mecze, w których będzie trzeba przełamać nisko ustawionych rywali i w tej materii nie podołaliśmy zadaniu. Naszemu zespołowi nie można jednak odmówić zaangażowania w starciu z Olimpią, ale zabrakło finalizacji. Gospodarze po meczu także nie byli zadowoleni z remisu, choć wcześniej braliby go w ciemno. Po podziale punktów z Olimpią znów mamy jedno „oczko” straty do Polonii Lidzbark Warmiński, która wskoczyła na fotel lidera.
Olimpia Olsztynek – Znicz Biała Piska 1:1 (0:0)
1:0 – Usovich (67), 1:1 – Giełażyn (90+5)
ZNICZ: Kąkolewski – Romachów (75 Lipiński), Porębski, Serbul, Sylwisty, Malinovskiy, Baginskij (70 Ovsiannikov), Mroczkowski, Makar (46 Skyba), Krzyś (75 Drażba), Giełażyn

