Piękny rewanż na Pogoni! Lider po meczu ze Zniczem jest w tarapatach

Wyjazdowe zwycięstwo Znicza 2:1 nad walczącą o awans do II ligi Pogonią Grodzisk Mazowiecki można zapisać do tych z kategorii niespodzianek, ale nasz zespół pokazał na boisku rywala ogromne zaangażowanie, które pozwoliło najpierw odrobić straty, a następnie wyjść na prowadzenie i skutecznie bronić go do ostatniego gwizdka sędziego.

Znicz chciał urwać Pogoni punkty, by pokazać, że wychodzi z kryzysu, który trwał kilka tygodni, a jednocześnie przedłużyć emocje związane z walką o awans do II ligi. Przewaga lidera nad Świtem Nowy Dwór Mazowiecki zaczęła topnieć przed tygodniem, gdy zespół z Grodziska Mazowieckiego uległ Legionovii Legionowo. W sobotę wszystko potoczyło się po naszej myśli, choć znów było bardzo nerwowo.

Wiosną nasz zespół trapią kontuzje. Doszło m.in. do tego, że do bramki za Adama Radzikowskiego, który od dawna nie opuścił meczu ligowego, wskoczył Przemysław Masłowski. Nasz trener bramkarzy, który po raz ostatni na boisku pojawił się w marcu ubiegłego roku, a regularne występy zakończył w sezonie 2018/2019 we wtorek będzie obchodził 39. urodziny i sam sprawił sobie najlepszy piłkarski prezent, rozgrywając bardzo dobre zawody. Zresztą w sobotę nasz zespół nie miał słabych punktów.

Od pierwszego gwizdka spotkanie toczone było w bardzo szybkim tempie. Już w 4. min Dawid Kalinowski sprawdził mierzonym strzałem czujność Sebastiana Przyrowskiego, bramkarza Pogoni, ale to gospodarze lepiej rozpoczęli spotkanie, spychając nasz zespół we własne pole karne. W 13. min,  przy próbie zablokowania strzału, piłka trafiła w rękę Pawła Kossyka. Prowadzenie gospodarzom z jedenastki dał Damian Jaroń, posyłając piłkę pewnie do siatki.

Wydawało się, że lider będzie kontrolował od tego momentu mecz, ale podopieczni Ryszarda Borkowskiego nie zamierzali odpuszczać i wrzucili wyższy bieg. Przejęli inicjatywę, aż w końcu odpowiedzieli golem. W 34. min Maciej Famulak wypatrzył przed polem karnym rywali Bartosza Giełażyna, a nasz napastnik, walczący o koronę króla strzelców rozgrywek, posłał piłkę obok wychodzącego z bramki Przyrowskiego.

Znicz do końca pierwszej połowy próbował strzelić kolejne bramki, ale gospodarze byli już uważniejsi w defensywie. Po przerwie Znicz wyszedł na boisku bardzo zmotywowany i dalej stanowił godnego przeciwnika. W 53. min „Masło” uratował zespół przed stratą bramki, a po chwili Znicz objął prowadzenie. Z rzutu wolnego piłkę w pole karne posłał Mateusz Furman, a obrońca Pogoni niefortunnym strzałem głową przelobował własnego bramkarza.

Od tego momentu napór gospodarzy nie ustawał, ale Znicz był tego dnia nie do ruszenia. W końcówce drugą żółtą kartkę obejrzał Łukasz Kuśnierz, jednak nasz zespół nawet w osłabieniu rozbijał ataki rywali. Pogoń nie miała klarownych sytuacji, za to o kolejne gole przy lepszej organizacji kontrataków mogli pokusić się nasi zawodnicy. Szansa na dobicie lidera trzecim trafieniem była choćby w samej końcówce, gdy bramkarz gospodarzy przybiegł w nasze pole karne. Znicz przejął piłkę na swojej połowie, ale zawodnicy, którzy pozostali na asekuracji, bardzo ofiarnymi interwencjami przerwali akcję. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie, a przewaga Pogoni nad Świtem stopniała do czterech punktów.

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Znicz Biała Piska 1:2 (1:1)

1:0  – Jaroń (14 karny), 1:1 – Giełażyn (34), 1:2 – Gładysz (54 samobójcza); czerwona kartka: Kuśnierz (89, Znicz, za dwie żółte)

ZNICZ: Masłowski – Kuśnierz, Molski, Dzienis, Ołów, Kalinowski, Kossyk, Furman, Fiedorowicz, Famulak, Giełażyn (90 Jambrzycki)