Bez niespodzianki w meczu z wiceliderem

W końcówce meczu z Polonią Znicz szukał wyrównującej bramki, by sprawić niespodziankę i odebrać punkty wiceliderowi tabeli, ale to rywale zadali ostatni cios, ustalając po kontrze wynik na 1:3. To nasza pierwsza porażka z „Czarnymi Koszulami” w Białej Piskiej.

Kibice Znicza, pamiętający Polonię z meczów w Białej Piskiej w poprzednich sezonach, w sobotę mogli przecierać oczy. „Czarne Koszule” od pierwszych minut grały, jak na głównego faworyta do awansu do II ligi przystało. Niestety, nasz zespół nie był w stanie zatrzymać bardzo aktywnych rywali, którzy raz po raz sunęli z atakami na bramkę Adama.

Polonia otworzyła wynik już w 11. min gry. Goście krótko rozegrali rzut rożny, ale ostatecznie wrzucili piłkę w pole karne. Tomasz Wełna z długiego słupka zgrał ją przed bramkę, a tam formalności dopełnił Krystian Pieczara. Defensywa przy stałych fragmentach rywali jest naszą dużą bolączką – w tym sezonie straciliśmy w podobny sposób już kilka goli.

Goście szli za ciosem, ale brakowało im skuteczności. W jednej z kolejnych szybkich akcji „Czarnych Koszul” piłka trafiła w słupek, a dobitkę ofiarnie na ciało przyjął Hubert Molski. Gra wyrównała się nieco w ostatnim kwadransie przed przerwą, ale Znicz i tak zakończył tę część spotkania bez celnego strzału na bramkę Michała Brudnickiego.

Po przerwie nasz zespół zagrał odważniej. W 50. min Bartosz Giełażyn główkował w światło bramki, ale bezrobotny do tej pory bramkarz Polonii był na posterunku. W 57. min goście podwyższyli prowadzenie. Piłkę na wolne pole dostał Łukasz Piątek i mimo interwencji Adama Radzikowskiego umieścił ją w siatce. Znicz zdołał jednak błyskawicznie odpowiedzieć golem kontaktowym – Mateusz Romachów uruchomił na skrzydle Mateusza Jambrzyckiego, ten po minięciu rywala posłał piłkę w pole karne wprost na głowę Giełażyna, a nasz napastnik nie zmarnował okazji.

Strata bramki sprawiła, że w szeregach gości po raz pierwszy w tym meczu pojawiła się nerwowość. Znicz starał się to wykorzystać, a akcję napędzali na prawym skrzydle Mateusz Romachów i „Jambrzyk”. Najpierw Brudnicki wypiąstkował piłkę sprzed głowy Bartka Giełażyna, następnie Mateusz Jambrzycki po kolejnym rajdzie strzelał minimalnie obok bramki, a Dawid Kalinowski uderzył nad poprzeczką. W samej końcówce „Udo” główkował obok bramki, a w kolejnej akcji strzał Marcina Fiedorowicza zablokował obrońca.

W trzeciej doliczonej minucie goście skontrowali Znicz po rzucie rożnym. Na asekuracji przed polem karnym rywali pozostał już tylko Łukasz Trąbka, ale rywal go ubiegł i zagrał piłkę na wolne pole. Rywale wyszli we trzech na Adama i wracającego sprintem „Romka”, a piłkę do siatki posłał Kacper Górski, ustalając wynik meczu.

W końcówce spotkania w naszym zespole debiutował nowy zawodnik. W 85. min zmęczonego Mateusza Jambrzyckiego zmienił Denis Chervinski. To piłkarz z Ukrainy, który trenuje z naszym zespołem od kilku tygodni, ale przeciągały się sprawy związane z zarejestrowaniem go w Polsce. W ostatnich dniach udało się także dopełnić formalności i zgłosić do gry Stanislava Kaminskiego, który jest Białorusinem.