Po golach Kacpra Taperka i Pawła Drażby dwukrotnie obejmowaliśmy prowadzenie w meczu z GKS Bełchatów, ale ostatecznie mecz zakończył się remisem. Goście wykorzystali dwa rzuty karne, decydującą bramkę zdobywając w 93 min.
Zaczęło się. Po miesiącu przygotowań, testowania zawodników i grania w różnych ustawieniach, znów poczuliśmy emocje walki o ligowe punkty. Pierwszym III-ligowym rywalem w nowym sezonie był GKS Bełchatów. Były wicemistrz Polski i uczestnik europejskich pucharów odradza się po ogłoszeniu upadłości i ma coraz wyższe ambicje. Nasz zespół po letniej przebudowie wciąż potrzebuje czasu. W drużynie pojawiła się grupa młodych zawodników, a III liga będzie nowym wyzwaniem także dla Jakuba Konopki czy Czarka Kucińskiego, którzy przeciwko GKS zagrali od pierwszej minuty.
Pierwsza połowa inauguracyjnego meczu przebiegała w bardzo spokojnym tempie. Nasz zespół oddał kilka uderzeń na bramkę rywali, jednak nie stanowiły one realnego zagrożenia dla rywali. Przewaga GKS zarysowała się w ostatnim kwadransie przed przerwą. Goście wykonywali kilka stałych fragmentów i szukali swoich szans po dośrodkowaniach, ale Dominik Kąkolewski był na posterunku.
Mecz na dobre nabrał rumieńców, gdy otworzyliśmy wynik. Gola w 58. min zdobył 19-letni Kacper Taperek. Debiutant w rozgrywkach III ligi wykorzystał znakomite podanie Pawła Drażby i nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce zespołu z Bełchatowa.
Po stracie gola goście podkręcili tempo i szukali swoich szans do wyrównania. Technicznym zagraniem piętą popisał się Łukasz Wroński, ale piłka trafiła tylko w słupek. W 80. min goście wywalczyli rzut karny po faulu Adriana Karankiwicza na Wrońskim i do remisu doprowadził Serhij Napolov.
Znicz chwilę po wznowieniu gry znów prowadził, bo do asysty przy pierwszym golu, bramkę po strzale głową dołożył Paweł Drażba. Sędzia doliczył do drugiej połowy aż 7. min, a goście znów zdołali wyrównać z rzutu karnego. Na nic zdały się protesty, sugerowanie sędziemu, że Tomasz Porębski nie faulował Wrońskiego. Arbiter zdania nie zmienił, a karnego po raz drugi pewnie wykorzystał Napolov.
Remis nie ucieszył żadnej ze stron. Nasi zawodnicy opuszczali boisko w fatalnych nastrojach, ale zespół i tak zebrał okazałe oklaski za podjętą walkę.
Znicz Biała Piska – GKS Bełchatów 2:2 (0:0)
1:0 – Taperek (58), 1:1 – Napolov (81), 2:1 – Drażba (83), 2:2 – Napolov (90+3)
ZNICZ: Kąkolewski – Świderski, Porębski, Karankiewicz, Waszczyn (82 Kiarszys), Konopka, Baginskij, Machciński (67 Wójcik), Taperek, Drażba, Kuciński (62 Lazarets)

