W ostatnim etapie eliminacji do finału Bank Spółdzielczy w Szczytnie Wojewódzkiego Pucharu Polski ulegliśmy 1:2 trzecioligowemu GKS Wikielec. Na pocieszenie została bramka Marcina Fiedorowicza po kapitalnym solowym rajdzie.
GKS Wikielec był faworytem w rywalizacji o finał WPP, ale nasz zespół podjął rękawicę i zmusił rywali do wysiłku. Mecz rozpoczął się od badania sił przez obie ekipy i przystosowania się do silnie wiejącego wiatru. Prawdziwą wichurę w 28. min spotkania zaprezentował jednak Marcin Fiedorowicz, który miał sporo miejsca na skrzydle by się rozpędzić, w polu karnym kapitalnie ograł dwóch obrońców GKS i pewnie umieścił piłkę w siatce.
Po straconym golu rywale musieli zabrać się do pracy i niestety szybko wykorzystali przewagę w środkowej części boiska. Kacper Kondracki miał dużo czasu na oddanie silnego strzału, a mokra piłka spłatała figla Dominikowi Kąkolewskiemu i wpadła do siatki. Niestety, równie niefortunnie straciliśmy drugą bramkę zaraz po wznowieniu gry po przerwie. Na strzał sprzed pola karnego zdecydował się Stanislav Hreben, po drodze był jeszcze rykoszet i „Kąkol” nie miał tym razem nic do powiedzenia.
Po objęciu prowadzenia goście ustawili szczelne zasieki przed swoją bramką, ale szukaliśmy okazji, by doprowadzić do remisu. Strzał w boczną siatkę po kolejnym rajdzie oddał Marcin Fiedorowicz, Bartosz Giełażyn w polu karnym nie zdecydował się na uderzenie lewą nogą, a próby Marka Bagijskiego i Arkadiusza Mroczkowskiego niemial z tego samego miejsca minęły prawy słupek bramki GKS. W zamieszaniu podbramkowym błąd bramkarza rywali przy wyjściu na przedpole mógł zamienić na gola Paweł Drażba, jednak z pomocą golkiperowi ruszyli obrońcy, zażegnując niebezpieczeństwo.
W 85. min prowadzenie rywali mógł podwyższyć Brazylijczyk Joao Augusto, ale nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za faul Tomasza Porębskiego na Michale Gibulskim. Dominik świetnie wyczuł intencje napastnika GKS, pewnie odbił jego strzał i dał nam jeszcze odrobinę nadziei na zmianę wyniku.
Ostatecznie w finale zagra zespół z Wikielca, któremu życzymy powodzenia. Jego rywalem będzie broniąca tytułu Concordia Elbląg, eliminując Mrągowię Mrągowo.
Trener Przemysław Łapiński:
– Nie jesteśmy zadowoleni z wyniku, bo naszym celem był awans do finału. Wiedzieliśmy, że mierzymy się z solidnym zespołem trzecioligowym, właściwie to jednym z najlepszym w naszym regionie, ale wierzyliśmy, że możemy skutecznie powalczyć. Przykro nam, jednak oceniając mecz na chłodno, możemy powiedzieć, że to był niezły, a nawet dobry występ w naszym wykonaniu. Pokazaliśmy, że mamy swój pomysł na mecz, nie ustrzegliśmy się błędów, ale do końca walczyliśmy o bramkę, która dałaby nam dogrywkę i przedłużyła nasze szanse. Chcę podziękować zespołowi, bo wiem, ile sił kosztują naszych zawodników ostatnie mecze. Teraz skupiamy się na lidze, bo sezon wciąż trwa. W niedzielę chcemy pokazać się z dobrej strony przeciwko Granicy Kętrzyn.
Znicz Biała Piska – GKS Wikielec 1:2 (1:1)
1:0 – Fiedorowicz (28), 1:1 – Kondracki (36), 1:2 – Hreben (47)
ZNICZ: Kąkolewski – Serbul (77 Putkaradze), Płoszkiewicz, Porębski, Karankiewicz, Konopka (55 Pylypchuk), Mroczkowski, Krzyś (46 Baginskij), Fiedorowicz, Drażba (73 Kuciński), Drażba

